Usiądźcie.
Droga Ewelino i drogi Dominiku, myślę, że ten dzisiejszy dzień zapamiętacie na całe życie. Jedna data to wasze narodziny, a druga data, to moi drodzy... No właśnie, **sakrament małżeństwa**. Bo to jest nowe narodzenie.
Dwoje ludzi w miłości rodzi się wtedy w sposób szczególny poprzez sakrament małżeństwa — dla siebie nawzajem. I dzisiaj w miłości Ewelina rodzi się dla Dominika i odwrotnie: Dominik w tej miłości rodzi się dla Eweliny.
Ktoś kiedyś tak pięknie powiedział, czym jest miłość małżeńska:
> **„Miłość małżeńska to jest szukanie własnego szczęścia w szczęściu drugiej osoby”**
I to jest właśnie prawdziwa miłość: być szczęśliwym w szczęściu drugiego człowieka. I dzisiaj Dominik chce być szczęśliwy w szczęściu Eweliny, i chce patrzeć na nią, i Ewelina chce patrzeć na niego.
I dlatego, droga Ewelino i drogi Dominiku, cieszę się, że tutaj jesteście przy tym ołtarzu i cieszę się, że będziecie za chwilę właśnie wymieniać swoje przyrzeczenia ślubne. Będziecie ślubować sobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że będziecie trwać w tej miłości aż do końca swoich dni.
Kochani, dbajcie o tę miłość, bo **miłość jest największym skarbem**.
Słyszeliśmy dzisiaj *Hymn o miłości* z 1. Listu do Koryntian (13. rozdział). Warto nieraz do niego wracać. Święty Paweł — będę tak mówił troszeczkę innymi słowy — mówi, że gdyby miał wszystkie zaszczyty świata, gdyby był najbogatszym człowiekiem na świecie, ale nie miałby w sobie miłości i nie umiałby kochać, to byłby jak ten cymbał brzmiący.
Co to znaczy? Byłby pustym człowiekiem, byłby karykaturą człowieka. Zobaczcie, Święty Paweł mówi takie słowa: gdyby był kimś najważniejszym, najbogatszym człowiekiem, ale nie miałby w sobie miłości, to nic by nie zyskał. **Miłość jest największym bogactwem.** Jeśli człowiek jej nie pilnuje, nie strzeże, to można ją szybko zgubić.
Miłość można zgubić, można ją skreślić. Ewelino i Dominiku, nie pozwólcie na to. Chrońcie waszą miłość. Nie zgubcie waszej miłości i nie pozwólcie, aby tę miłość ktoś skradł z waszego serca.
Ewelino i Dominiku, przed chwilą wysłuchaliśmy też przepięknych słów z Ewangelii, która mówiła nam o **weselu w Kanie Galilejskiej**. Tak, Pan Jezus, który wraz z Maryją i z apostołami był zaproszony na to wesele w Kanie Galilejskiej. I na pewno pamiętamy, jak w pewnym momencie zabrakło wina na tym weselu.
I tu nie chodzi tylko o ten napój w sensie dosłownym (wino jako wino), ale chodzi o to, że wino jest synonimem radości, szczęścia, optymizmu i nadziei. To właśnie tym ludziom na samym początku zabrakło radości, zabrakło optymizmu i nadziei. I dobrze, że właśnie tam był Pan Jezus. Dobrze, że była Maryja. Maryja, która sprawia, że smutek, zażenowanie i rozpacz przemieniły się w radość, przemieniły się w szczęście. A jak wiele tego, moi drodzy, szczęścia im zabrakło? To myślę, że tutaj Ewelina i Dominik bardzo dobrze wiedzą.
Rozgrywa się tu mała scena, jak w teleturnieju:
> – Ewelino, co ty powiesz, czy uważnie słuchałaś? Czy ze zrozumieniem słuchałaś? Nie rozglądaj się, już no nie ma telefonu do przyjaciela. Proszę bardzo, mówimy...
> – Nie ma telefonu do przyjaciela? Tylko nie wiadomo, czy przyjaciel będzie wiedział!
Ewelina zagryza wargi...
Kochani, sześć stągwi kamiennych, a jedna stągiew to około 120–160 litrów. A zatem na tym weselu w Kanie Galilejskiej Pan Jezus przemienił około 360 do 500 litrów wody w wino. U was na weselu na pewno wina nie zabraknie, ale **Chrystus chce przemieniać wodę waszej codzienności w wino miłości i radości**.
Świątynia, Eucharystia — to jest właśnie wasza Kana Galilejska. Tutaj Pan Jezus naprawdę chce czynić cuda, wielkie cuda w waszym życiu. Zapraszajcie tego Chrystusa do swojego wspólnego życia.
Pamiętajcie, że ten, kto buduje dom, a nie spotka się z Bożym błogosławieństwem, takiego domu trwałego, solidnego nie wybuduje bez Pana Boga. Nam się wydaje, moi drodzy, dzisiaj w XXI wieku: *„A po co mi Pan Bóg, po co mi jakieś tam sakramenty święte, po co mi jakaś modlitwa?”*. A potem okazuje się, że bez tego **fundamentu** dom się chwieje.
Niech ta miłość rozrasta się w waszym sercu. Niech Pan Bóg wam błogosławi, niech was umacnia, a wy stale zapraszajcie Jego i Maryję do swojej wspólnoty życia małżeńskiego i rodzinnego. Amen.