← Powrót do historii pary
Homilia Ślubna

Julia i Grzegorz

Lipiec 2026 • Pełny zapis słów wygłoszonych podczas mszy ślubnej

Co prawda młodzi nie chcieli kazania, ale będzie – żeby nie było. Nie będę ich słuchał. Mówili: „Nie, nie, szybciej będzie schabowy”. To będzie dłużej.

Tak czy inaczej, to jest niesamowite, że do dzisiejszej uroczystości zaślubin Grzegorza i Julii nie potrzeba było dźwigu ani siedmiu mężczyzn, którzy wciągaliby Grzegorza do kościoła. Nie potrzeba było wózka widłowego, lin ani żadnych innych narzędzi, żeby wciągnąć dzisiaj Julię do kościoła. To jest niesamowite, że dwoje ludzi staje przed Bogiem, aby Mu ślubować i chcieć być ze sobą przez całe życie.

Ktoś mógłby powiedzieć: „Co w tym niesamowitego? Przecież tylu się żeni i tyle kobiet wychodzi za mąż”. A to jest niesamowite, że spośród tylu tysięcy mężczyzn Grzegorz natrafił na Julię, a Julia wybrała jego. To jest dar, o którym Chrystus mówi dzisiaj w Ewangelii: „Nie wyście Mnie wybrali”. Trzeba na to spojrzeć z perspektywy Bożego daru. To nie tyle Julia wybrała Grzegorza na męża, ani Grzegorz nie wybrał Julii na żonę, ile w tym całym wydarzeniu trzeba widzieć perspektywę wyboru Boga, Woli Bożej i tej nadziei, którą Pan Bóg w sposób szczególny złożył dzisiaj w sercach tych młodych ludzi... chociaż już nie tak młodych.

Patrzcie na to z nadzieją, że faktycznie jest to dobro dane wam od Boga. Często przypominajcie sobie w codziennym życiu, w swoich troskach, zmartwieniach i radościach – we wszystkim, co was czeka – że jesteście dla siebie nawzajem darem. I to nie byle jakim, ale darem Wszechmocy Bożej.

Łatwo jest się... To znaczy, ja generalnie się nie znam, dlatego mogę coś powiedzieć, ale jak czasem słucham, to wiem, że łatwo jest pokłócić się z żoną czy z mężem. Ale pokłócić się z darem Bożym – to już trochę trudniej. Dlatego proszę was: przypominajcie sobie nawzajem, że Julka jest darem dla Grzegorza, a Grzegorz jest darem dla Julii. Uwierzcie w to.

Często mówię małżonkom, że już nic lepszego poza tym, że jesteście dla siebie, na ziemi was nie spotka. Nawet wasze dzieci – które na pewno będą piękne, mądre, inteligentne i bystre – nie będą dla was tak wielkim darem, jak wy jesteście dla siebie nawzajem. O tym darze warto pamiętać. Radujcie się sobą. Nigdy o sobie źle nie myślcie. A nawet jak inni będą wam wtykać złe myśli, to rozmawiajcie. Trzaśnijcie drzwiami, ale wracajcie do siebie z dobrymi myślami. Myślcie o sobie dobrze, bo współczesny świat uczy takiego dziadostwa – dziadostwa złego myślenia o innych.

Źle jest, gdy ksiądz o swoich parafianach tylko źle myśli, a jeszcze gorzej, gdy źle mówi. Źle jest, gdy mąż o swojej żonie źle myśli, a jeszcze gorzej, gdy mówi. Źle jest, kiedy żona o swoim mężu źle myśli. Pewnie, że czasem będzie trudno, ale macie siebie, a między sobą macie jeszcze Chrystusa Pana. Jesteście na Nim oparci, dlatego musicie najpierw dobrze myśleć i mówić o Bogu, a potem dobrze myśleć i mówić o sobie. A jak zaczną się myśli idące w złą stronę – czy to o Bogu, czy o sobie nawzajem – wracajcie do siebie.

Myślę, że najgorszą zarazą XXI wieku jest to, że człowiek ciągle chce gdzieś uciec. Żona chce uciec od męża – nie mówię, że na stałe, ale tak: „A, może na jakiś weekend odpocznę”. Nie uciekajcie od siebie. Nigdzie nie będziecie tak szczęśliwi, jak przy sobie. Po to zostaliście dla siebie wybrani i obdarowani, abyście zawsze byli u siebie.

Wielkim darem jest to, gdy żona czeka na męża, a mąż czeka na żonę. Wiele starszych kobiet, które są już wdowami, chciałoby wrócić do momentu, kiedy czekały na swojego męża. Wielu wdowców chciałoby wrócić do chwili, gdy czekali na swoją żonę. Wy czekajcie na siebie i garnijcie do siebie – bo im bardziej będziecie garnąć do siebie, tym będziecie bliżej. Nie uciekajcie tam, gdzie nie ma waszego miejsca. Wasze miejsce od dziś jest przy sobie.

Dobrze by było, żeby Julia wiedziała o Grzegorzu tyle samo, co jego spowiednik, a Grzegorz o Julii tyle samo, co jej spowiednik. Cała reszta może o was prawie nic nie wiedzieć – to mało istotne, kto, co i z kim. Wy o sobie powinniście wiedzieć wszystko, po to, żeby siebie chronić. Naprawdę. Małżonkowie mają w sakramencie małżeństwa olbrzymią moc i wsparcie. Jeśli będą żyli między sobą w prawdzie, nic nie będzie w stanie ich rozdzielić.

Ale ta prawda czasem może być trudna. Ciekawe, jakby to było, gdyby Grzegorz wrócił pewnego wieczoru z pracy i powiedział do Julii: „Wiesz, jakaś Helena w robocie mnie podrywa”. Jak by zareagowała? Nie chodzi o to, żeby to było przykre, ale czasem nawet i to trzeba powiedzieć – a do tego trzeba mądrej reakcji: „Skarbie ty mój, nie daj się!”. Oto wsparcie od żony – nie krzyki, nie wymówki, ale szczerość. I w drugą stronę ma być to samo: nie krzyki, nie wymówki, nie głupia zazdrość, ale myśl: „O, trzeba o nią zawalczyć jeszcze raz”. I tak codziennie walczyć.

Zobacz cały reportaż wideo tej Pary →