← Powrót do historii pary
Homilia Ślubna

Marta i Bartłomiej

Sierpień 2026 • Pełny zapis słów wygłoszonych podczas mszy ślubnej

Drodzy Marto i Bartłomieju, drodzy rodzice, droga rodzino, drodzy świadkowie, przyjaciele i wszyscy, którzy razem z nami przeżywacie ten wyjątkowy dzień!

Dzisiejsza liturgia słowa prowadzi nas do samego serca tego, czym jest małżeństwo. Nie mówi przede wszystkim o tym, jak być idealną żoną czy idealnym mężem, ale mówi o czymś znacznie ważniejszym – o miłości. O miłości, która jest nie tylko uczuciem, jakimś chwilowym zachwytem czy pięknym początkiem wspólnej drogi, ale jest decyzją, wiernością i codziennym wybieraniem drugiego człowieka.

Pierwsze czytanie z Księgi Syracha przypomina nam, jak wielkim darem jest dobra żona. Syrach mówi o kobiecie, która z radością staje się kimś ważnym dla swojego męża, pokojem jego serca i błogosławieństwem dla domu. I dzisiaj te słowa można odczytać bardzo osobiście. Bartłomieju, oto przed tobą Marta – kobieta, którą wybrałeś i której za chwilę wobec Boga złożysz przysięgę miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej. Ale Marta także otrzymuje dzisiaj dar: wie, że obok niej staje Bartłomiej – człowiek, któremu będzie mogła powierzyć swoje całe życie, swoje radości, troski, marzenia i ludzkie słabości.

Dzisiejszy psalm jest cudowną odpowiedzią na to, o czym mówimy: „Po wieczne czasy będę chwalił Pana.” To piękne słowa na dzień ślubu. Bo chrześcijaństwo i małżeństwo chrześcijańskie nie rozpoczyna się od słów „Kocham cię”, chociaż dzisiaj szczególnie wiele razy to padnie, ale rozpoczyna się od wdzięczności: Panie Boże, dziękuję Ci za Bartłomieja, Panie Boże, dziękuję Ci za Martę. Dziękuję Ci za to, że nasze drogi się spotkały, dziękuję za wszystko, co było przed nami i za to wszystko, co jeszcze przed nami.

A potem święty Paweł wypowiada słowa, które znamy niemal wszyscy: „Miłość cierpliwa jest, miłość łaskawa jest, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego.” Te słowa to nie jest tylko poetycki opis miłości – to program na całe życie. Bądźcie świadomi, że przyjdą dni, kiedy będzie łatwo kochać, pełne wspólnych radości, sukcesów, wakacji, narodzin dzieci i rodzinnych spotkań. Ale przyjdą też dni trudniejsze: zmęczenie, ludzkie nieporozumienie, choroba, problemy, różne zdania i oczekiwania.

Miłość nie polega na tym, że nigdy się nie zranicie. Polega na tym, że będziecie umieli sobie przebaczyć i sprawić, że te rany szybko się zagoją. Nie polega na tym, że zawsze będziecie myśleć tak samo, bo to jest nierealne, ale na tym, że wtedy, gdy się różnicie, nie przestaniecie być dla siebie dobrzy i nie przestaniecie siebie kochać. Miłość polega na tym, że każdego dnia będziecie wybierać siebie na nowo.

Ojciec Święty Franciszek kiedyś do młodych małżonków użył takiego sformułowania: „Nawet jeżeli się pokłócicie – macie do tego pełne prawo – nawet jeżeli będą fruwały w powietrzu talerze, to nigdy nie idźcie spać bez pojednania.”

Chrystus mówi dzisiaj: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali.” Nie mówi: „Kochajcie się wtedy, kiedy wszystko dobrze się układa”, ale mówi: „Kochajcie się tak, jak Ja was umiłowałem” – do końca, bez warunków, bez kalkulowania, czy mi się to opłaca, czy nie.

Wybraliście siebie, ale wierzymy, że za tym wyborem jest także Bóg. To On prowadził Was drogami i pozwala Wam dzisiaj spotkać się tu przy ołtarzu. Za chwilę wypowiecie słowa jedne z najważniejszych w Waszym życiu. Niech będą początkiem codziennej wierności. Niech Wasz dom będzie miejscem, do którego chce się wracać – miejscem przebaczenia, pokoju, śmiechu i modlitwy. Miejscem, w którym każdy z Was będzie mógł powiedzieć: „Tutaj jestem kochany, tutaj jestem bezpieczny, tutaj jestem u siebie.”

Martusiu i Bartusiu – kochajcie się pięknie, wiernie i do końca! A kiedy będziecie mieli wątpliwości, wracajcie do słów Jezusa: „Miłujcie się wzajemnie tak, jak Ja was umiłowałem.”

Zobacz cały reportaż wideo tej Pary →