Moi drodzy,
Czytania, jak słyszeliśmy na początku, wybraliście sobie sami. Dzisiaj mamy październik, miesiąc Maryi. Stąd Matka Boża jest obecna w naszej świątyni przez cały miesiąc.
Tak jak była obecna w Kanie Galilejskiej na weselu, tak jest na waszym ślubie. Jest i będzie w momencie, gdy będziecie składać sobie przysięgę małżeńską. Zawsze jest w najważniejszych momentach ludzkiego życia, jak każda kochająca matka. Zawsze jest przy swoich dzieciach w najważniejszych chwilach ich życia. I ona jest zawsze tam, gdzie jest również jej syn. I ona dzisiaj przychodzi do Was.
Stajemy w tej świątyni, aby świętować cud miłości. Miłość może być czysto ludzka, ale ja bym rzekł, że to nie miłość, tylko uczucie, które dzisiaj jest, a jutro go nie będzie. Miłość może być doskonała, jak słyszeliśmy w pierwszym czytaniu, gdzie święty Paweł powiedział: „Cierpliwa jest, łaskawa, nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się gniewem, pychą, nigdy nie ustaje”.
Miłość ma swoje źródło – ta prawdziwa – na krzyżu, bo tam Jezus z miłości umarł dla człowieka. Dlatego prawdziwym symbolem miłości nie jest serduszko, a krzyż. To jest znak miłości, miłości Boga do człowieka. I wzór miłości dla nas, że mamy ofiarowywać siebie drugiej osobie. Żebym nawet tak jak Jezus, oddać swoje życie za drugą osobę.
Marcinie i Weroniko, dzisiaj chcę powiedzieć o miłości utkanej w sercu matki. Kiedy patrzymy na Was, pełnych nadziei, radości, nasze myśli w naturalny sposób wędrują do Ewangelii, do małej miejscowości Kany Galilejskiej. Tam właśnie Jezus dokonał swojego pierwszego cudu, ale pamiętamy też doskonale, kto ten cud zainicjował. Była to właśnie Maryja.
Ona pierwsza zauważyła ludzką troskę, problem. Ona miała oczy szeroko otwarte, serce pełne empatii. To ona podeszła do swojego syna i powiedziała proste, ale jakże pełne wiary słowa: „Nie mają już wina”.
Wkraczacie dzisiaj na nową drogę życia. Wasza miłość jest teraz jak to najlepsze wino na weselu: świeża, radosna, pełna zachwytu. Jednak życie małżeńskie to nie tylko dzień ślubu. To także szara codzienność, w której czasem po ludzku może brakować sił, cierpliwości czy zrozumienia.
I to jest pierwszy moment, w którym Maryja staje się waszą przewodniczką. Ona stanie się waszą przewodniczką, o ile zaprosicie ją nie na wesele, ale do swojego życia, do swojej rodziny, do swojego codziennego życia, do domu.
Ona uczy uważności. Pokaże wam, jak w małżeństwie dostrzegać ciche potrzeby drugiej osoby, zanim jeszcze zostaną wypowiedziane. Ona nauczy was dyskrecji. Ona w Kanie nie robiła rabanu, że nie ma wina, pomogła w ciszy, chroniąc honor młodych. Nikt się o tym nie dowiedział, że wina zabrakło. Ona w ciszy.
W małżeństwie to wielka sztuka chronić siebie nawzajem i dbać o swoje dobre imię. W ciszy załatwiamy swoje sprawy. Po ludzku często jest takie powiedzenie: „Brudy pierze się w domu”. Ale Maryja uczy nie tylko, że w domu, ale w ciszy. Na modlitwie. Ona, widząc problem, idzie do Jezusa, czyli modli się i mówi do Jezusa, a później idzie do sług. I tak samo wy, gdy będzie problem, uczcie się od niej: najpierw modlitwa, a później ze sobą porozmawiajcie.
Ona również nauczy was jak patrzeć na Chrystusa, jak go szukać. Jej najważniejsza rada dla sług w Kanie i dla was na całe wasze życie brzmi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie mój syn”.
W polskiej tradycji Maryja zajmuje szczególne miejsce. Jest matką, która rozumie trudy budowania domu. Przeżyła przecież ucieczkę do Egiptu, lęk o dziecko, ubóstwo Nazaretu i ból śmierci swojego dziecka, które widziała – ból pod krzyżem. Ona zna każdy odcień ludzkiego życia.
Dlatego dzisiejszy akcent maryjny to nie tylko piękna dekoracja czy pieśń Ave Maryja zagrana na skrzypcach. To zaproszenie Maryi do waszej codzienności. Zaproście ją. Kiedy pojawią się w waszym życiu ciche dni, spójrzcie na różaniec i weźcie go do ręki. Kiedy zabraknie słów, oddajcie ten moment tej, która zachowała wszystkie sprawy i rozważała je w swoim sercu.
Kiedy będziecie budować waszą rodzinę, niech wasz dom będzie jak dom w Nazarecie, pełen Boga, ciepła i wzajemnego szacunku.
Marcinie i Weroniko, stojąc przed ołtarzem, składacie sobie przysięgę miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej. Pamiętajcie, że nie jesteście w tej drodze sami. Macie Boga, który powołał was do życia. Macie Boga, który obdarzył was miłością. Macie Boga, który jest miłością i macie matkę, która tej miłości strzeże.
Niech Maryja, Najświętsza Panienka, otacza was swoim macierzyńskim płaszczem. Niech wyprasza wam u swojego syna obfitość łask, zdrowia, a w przyszłości dar potomstwa. Niech wasze wspólne życie będzie nieustanną Kaną Galilejską, w której Chrystus codziennie przemienia wodę waszych ludzkich wysiłków w wino wspaniałej, cudownej miłości. Amen.