Dziś, kiedy rozpoczynacie swoją rodzinę, zakładacie dom — niech historia związana z księdzem, teraz już błogosławionym kardynałem Stefanem Wyszyńskim, będzie dla Was codziennie życiowym drogowskazem: „Będziesz miłował”.
Kiedy ksiądz Wyszyński w czasie Powstania Warszawskiego był kapelanem i przebywał w Laskach pod Warszawą, chodząc i patrząc na płonącą Warszawę, z pożogi stolicy przyleciał w jego stronę nadpalony kawałek papieru z płonącej Biblii. Na tym kawałku papieru odczytał słowa: „Będziesz miłował”. Sam później przyznał, że miał wtedy w sercu wiele bólu i niechęci do tych, którzy doprowadzili do tej tragedii, ale ta mała kartka z Pisma Świętego stała się dla niego motorem działania na każdy kolejny dzień życia.
Nieważne, jakie będą okoliczności życia zewnętrznego — jedyne, co ma trwać w Waszym małżeństwie, to ta świadomość: będziesz miłował.
Stajecie dzisiaj w kościele, rozpoczynając wspólne małżeństwo. Kwiaty przechowuje się w donicach albo w wazonach, pieniądze w sejfach, starodruki w bibliotekach i antykwariatach — a małżeństwo przechowuje się w miłości.
Nieważne, jakie będą warunki atmosferyczne na zewnątrz i jakie będą wyzwania codzienności. Ta prośba od Boga, wysłana do każdego człowieka ponad dwa tysiące lat temu: „Będziesz miłował”, jest dzisiaj bardzo aktualna. Będziesz miłował mimo wszystko. Jak mówiła święta Matka Teresa z Kalkuty: ludzie bywają nielogiczni i nierozumni — kochaj ich mimo wszystko. Kiedy będziesz dawał dobro, mogą odpłacić niechęcią — czyń dobro mimo wszystko.
Chciałbym dziś prosić Adriana i Karolinę, aby to wezwanie zawsze nosili w sercu. Aby przechowywali swój związek małżeński w miłości i we wzajemnej trosce. Macie troszczyć się o siebie, poczynając od bardzo drobnych gestów i szczegółów: jak chleb na kanapkę, jak porządek w domu, jak porządek w sercu i o porządek modlitwy w Waszej rodzinie. O codzienne spojrzenie, że dosyć ma dzień swojej biedy.
Święty Paweł przypomina: „Niech słońce nie zachodzi nad waszym gniewem i nie dawajcie miejsca diabłu”. Nie dawajcie miejsca na drugi dzień temu, co złe, ale troszczcie się o swoje myśli. Karolino — troszcz się o swoje myśli w stosunku do Adriana. Niech te myśli będą dobre, niech będą takie, które pozwolą jemu z radością wracać. To samo dotyczy Adriana: troszcz się o myśli w stronę Karoliny. Bo jeżeli myśli będą dobre, to i życie będzie lepsze i cała reszta będzie się układać. Pierwszym punktem, kiedy zaczyna się coś psuć w relacjach, są złe myśli — niby prawdziwe, niby mające jakieś podstawy, ale w istocie niszczące.
Adrian to jest ten człowiek, który o Karolinie ma myśleć i mówić dobrze. Każdy mąż o swojej żonie musi myśleć i mówić z szacunkiem. Każda żona o swoim mężu musi myśleć i mówić dobrze. Karolina to jest najlepsza cząstka tego świata, którą Adrianie dostajesz — nie będzie lepszej cząstki. I w drugą stronę to działa tak samo: Karolino, nie będzie dla ciebie lepszej cząstki na tym świecie niż Adrian. Chociaż świat będzie podsuwał iluzje, że wokół jest wielu innych — nie będzie dla Was lepszej cząstki. Uwierzcie w tę perspektywę.
Najlepszą obroną przed jakimkolwiek zagrożeniem zewnętrznym w małżeństwie jest stuprocentowa szczerość w stosunku do żony i do męża. Gdy małżonkowie są wobec siebie bezwzględnie szczerzy, żadne zło nie jest w stanie się do Was przykleić ani zniszczyć Waszego zaufania. Żona i mąż tworzą domowy konfesjonał — z Waszych rozmów, trudów i bólów nic nie musi wychodzić na zewnątrz, ale między sobą musicie wiedzieć o sobie wszystko. Nie bójcie się trudniejszych chwil ani braków w życiu. Braki są potrzebne, by docenić obecność drugiego człowieka.
Przed Wami piękna przyszłość. Będą dzieci — kochajcie je i dajcie im wszystko, co najlepsze, ale pamiętajcie o Bożej hierarchii miłości: dla męża najważniejsza jest żona, a dla żony najważniejszy jest mąż. Bo dzieci są powierzone na pewien czas, dorosną i wyfruną z gniazda. Fundamentem Waszego domu musi pozostać Wasza wzajemna miłość, abyście po latach nadal za sobą tęsknili i mieli do kogo wracać.
Zróbcie wszystko, abyście zawsze mieli do kogo wracać i chcieli do siebie wracać. Niech Wasze małżeństwo będzie bezpieczną przystanią, do której wraca się z utęsknieniem.
A do wszystkich gości weselnych kieruję serdeczną prośbę: dzisiaj z radością wołacie „Hosanna!” i życzycie Młodym wszystkiego najlepszego. Pamiętajcie jednak, że gdy przyjdą powszednie, trudniejsze dni, Waszym zadaniem jest ich wspierać. Bądźcie dla nich jak święta Weronika ocierająca pot z czoła i jak Szymon z Cyreny pomagający nieść krzyż — niech z Waszych ust i serc nigdy nie padnie słowo osądu ani plotki, lecz zawsze słowo pomocy i miłości.