Historia Ślubna

Nikola i Daniel

Czerwiec 2026
•
Józefów
Film ślubny Nikola i Daniel

Zatrzymane w kadrze

Słowa z kazania ślubnego

“
W małżeństwie, gdzie dwoje się spotyka, różne temperamenty, różne racje, różne usposobienia – normalna rzecz. I w tym wszystkim macie się odnaleźć jako ci, którzy będą się wspierać na dobre i na złe.
“
Bo miłość jest do końca. Gdybyśmy wzięli hymn o miłości: „Miłość wszystko przetrzyma”. Jest wiara, nadzieja, miłość, z nich jest zaś największa miłość, ona nie przemija.
“
Biorę ciebie za żonę. Czyli biorę twój los, twoje życie w swoje ręce i chcę go uczynić szczęśliwym. Biorę ciebie takim, jakim jesteś dzisiaj, jakim będziesz za miesiąc, za pięćdziesiąt lat.
“
Nie jest problemem, że są trudności. Problemem jest to, jak je przeżywamy i z kim je przeżywamy.
“
Chrystus mówi o tym, żeby budować dom na skale, nie na piasku. Skałą jest właśnie życie Ewangelią. Przyjdą wichry, nawałnice będą uderzały w ten dom, ale on nie runie, bo na Chrystusie jest zbudowany.

Homilia ślubna

Przejmujące słowa i opowieść wygłoszona podczas uroczystości zaślubin.

No takiego sobie wybrałaś i co na to poradzę. Taką sobie wybrałeś i nie narzekaj. Trochę się poznaliście. Nie, nie do końca. Do końca życia będziecie się poznawać i jeszcze nie raz będziecie się zaskakiwać. No takie życie jest. Małżeństwa, które już mają za sobą 50–60 lat, mówią: „Ja go dopiero poznaję, ja ją dopiero poznaję i ciągle się zachwycam tym, co piękne”. Ale tacy jesteście – z tymi swymi radościami, smutkami, z talentami i z beztalenciem. Mówią, beztalencie też jest talentem, bo jakoś tam mobilizuje człowieka, żeby coś ze sobą zrobił, ale tacy jesteście. Powtórzę się, bo bardzo mi się podoba ta anegdotka. Być może już słyszeliście, ale bardzo mi ona tutaj pasuje. I tak, jak to dwie koleżanki się spotkały i tak się jedna chwali: > – Wiesz, jakiego ja mam wspaniałego męża! > – Jak to wspaniałego? Co, co on taki wspaniały? > – Wiesz, nie pije, nie pali, pieniążki przynosi, zakupy robi, posprząta, upierze. Jest naprawdę... Codziennie mi mówi, że jestem kochana. > A ta druga koleżanka do niej: > – Ty, dawno go sparaliżowało? No nie da się tak, wiadomo, że nie jesteśmy, jak to się mówi, ideałami. Nikt z nas tutaj, włącznie ze mną. Mamy gdzieś tam z tyłu głowy pewne rzeczy, za sobą pewne doświadczenia. I to rzutuje też na dzisiaj, na dziś, na przyszłość – to, co mamy, jakieś doświadczenia swoje życiowe, tak. I trzeba to na początku naprawdę sobie jasno powiedzieć: **nie jesteśmy doskonali.** Do doskonałości mamy dążyć. Pan Jezus mówi: „Bądźcie doskonali, jak i Ja jestem doskonały”. Dążcie to tego, ale miejcie w sercu przekonanie, że Ja w tym waszym dążeniu jestem obecny i chcę wam błogosławić. Dlatego sakrament małżeństwa, a nie ślub cywilny tylko, który jest kontraktem. Niektórzy mówią kartą rowerową niektórzy mówią... No oczywiście, w świetle prawa cywilnego jest to związek, tak. Daj Boże, żeby zawsze mężczyzna i kobieta, a nie dziwactwa, które dzisiaj wymyślają. Bo małżeństwo to jest mąż i żona – sama nazwa: małżeństwo, nie ma inaczej. Wszystko inne można nazwać w inny sposób, ale nie małżeństwo. I Pan Bóg chce w waszym życiu być z tą swoją miłością, jak dzisiaj pięknie przeczytała nam tutaj dziewczyna ze Scholi z sąsiedniej parafii, tak. Od księdza Justyna, tak, też tam mieszkasz? Tu się przeprowadźcie! Przyjmiemy was bardzo chętnie. Przeczytała przepiękny tekst o tej miłości, bo to jest podstawa, tak, umiłowani: > „Miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga. Nie z was, nie ze mnie, ale z Boga. I każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego na świat”. On pierwszy nas umiłował, to On wychodzi do nas. Nam się czasem wydaje, że to ja zabiegam, dużo wysiłku wkładam. To Bóg pierwszy wychodzi do was. Oczywiście był moment, kiedy się poznaliście. Ile lat się już znacie? Pamiętacie ten pierwszy raz, jakżeście się jakoś na siebie bardziej natknęli? Nogi się ugięły – jaka ona piękna, jaki on wspaniały! To były emocje, to były uczucia zafascynowania. Początek to jest zafascynowanie, tak. „O, rzuciłem okiem, no może być, fajna, zobaczę. Może zdobędę... O, jaki fajny chłopak, może wysportowany, może go jakoś chwycę na coś tam”. No to były pierwsze momenty. Ale to już dwadzieścia lat, tak. Dwadzieścia lat dojrzewania. Ktoś mówi, że od urodzenia człowiek zaczyna przygotowywać się do małżeństwa, do kapłaństwa. No takie jest życie. Najpierw w rodzinie takiej, jakiej wychowaliście się, tak. Patrząc na rodziców, patrząc na swoich bliskich, uczyliście się, co to znaczy kochać. Co to znaczy być wiernym. Co to znaczy być uczciwym. Co to znaczy dążyć do doskonałości. Co to znaczy wymagać od siebie, nawet gdy inni ode mnie nie wymagają. Jak przypomina nam święty Jan Paweł II: **„Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od nas nie wymagali”.** Tak, Madziarze? Wymagajcie od siebie, nawet gdyby trener od was nie wymagał. Wy wymagajcie od siebie, że może w końcu któryś z was będzie na mundialu występował, bo na razie to kiepska sprawa z tymi piłkarzami naszymi. Życzę wam, żeby któryś z was na mundialu kiedyś wystąpił. Kto wie, będzie głośno może o tym. Danielu i Nikolo, tak na poważnie, bo to można przeżyć życie żartując, ale to nie o to chodzi, tak. Trzeba być radosnym, trzeba mieć serce radosne, ale jednocześnie przejść przez życie dobrze czyniąc. A więc jakaś powaga tego jest. Nie moje mądrości, ale mądrość Pana Boga w tym jest objawiona. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. Macie się miłować. Myślę, że na kursie przedmałżeńskim to było przypominane, co znaczy miłować, kochać. Że to nie chodzi o to, abym ja, aby dla mnie, tylko ja, ja, ja – i wychodzi jakaś jajecznica z tego. A to ma być: ty dla ciebie, jestem dla ciebie. Dzisiaj, kiedy powiecie słowa „biorę Ciebie” – nie jako własność. Nie jako własność! Ona nie będzie twoją własnością, on nie będzie twoją własnością. Będziecie, staniecie się jednym ciałem poprzez zaślubiny. Biorę ciebie jako zadanie. Jako szansę na to, żeby ja wyraził swoją miłość wobec ciebie, żeby ta miłość we mnie dojrzewała. Ale żebyś ty była coraz bardziej szczęśliwa ze mną, żebyś ty był coraz bardziej szczęśliwy i coraz bardziej doskonały. Na tym to polega. W małżeństwie, gdzie dwoje się spotyka, różne temperamenty, różne racje, różne usposobienia – normalna rzecz. I w tym wszystkim macie się odnaleźć jako ci, którzy będą się wspierać na dobre i na złe. „Na dobre i na złe tobie ślubuję”. I nie na miesiąc, na rok, zobaczymy po dwóch latach, co to będzie. Nie – do końca waszych ziemskich dni. Na tym polega miłość prawdziwa. Jeżeli ktoś się rozchodzi po roku, po pięciu – gdzie ta miłość była? To może było zafascynowanie, zauroczenie, jakiś biznes, interes, ale nie miłość. Bo miłość jest do końca. Gdybyśmy wzięli hymn o miłości: „Miłość wszystko przetrzyma”. Jest wiara, nadzieja, miłość, z nich jest zaś największa miłość, ona nie przemija. Emocje przemijają. Zafascynowanie może minąć, zauroczenie może minąć, ale nie miłość, która jest aktem woli. Za chwilę będziecie sobie ślubować. „Ja chcę, ja biorę ciebie”, a nie „chce mi się”. Jak chce mi się, to idę do toalety, tak? A „ja chcę” – człowiek wolny, dojrzały, biorę ciebie za żonę. Czyli biorę twój los, twoje życie w swoje ręce i chcę go uczynić szczęśliwym. Biorę ciebie takim, jakim jesteś dzisiaj, jakim będziesz za miesiąc, za pięćdziesiąt lat. A nawet jak ci zęby powypadają i będziesz kulawy, ja będę cię dalej kochała. Nie tylko wtedy, kiedy jeszcze jest przystojny, zdolny i tak dalej. Na dobre i na złe. Wczoraj mieliśmy tu jubileusz pięćdziesięciolecia małżeństwa. To przepiękne wydarzenie, słuchajcie, byliście zresztą, widzieliście. Tak oni się dalej pięknie kochają, jak oni są w siebie wpatrzeni. Za tydzień mamy kolejne pięćdziesięciolecie, też naszej pani Jadzi Dmowskiej. No przepięknie, słuchajcie, patrząc na nich po tych pięćdziesięciu latach, że u nich jest wciąż żywa miłość. Wciąż są aktywni pod tym względem miłości. Oni się zachwycają nieustannie. Jak ten pan wczoraj przemawiał z tego miejsca, to aż się łezka zakręciła. Widać, jak bardzo kocha swoją żonę. To nie znaczy, że było łatwo w ich małżeństwie. To nie znaczy, że będzie łatwo w waszym małżeństwie. Ale wszystko może przetrzymać, jeżeli będziecie wy we dwoje wpatrzeni w jedną stronę, czyli w Pana Boga. A być wpatrzonym w Pana Boga, to żyć sakramentami świętymi. To jest niedzielna Msza święta. To jest systematyczna spowiedź. To jest wspólna modlitwa małżeńska. Walczcie o to. Nie tylko wspólne jedzenie, spanie, kłótnie, ale żebyście się też wspólnie modlili, przynajmniej wieczorem. A podczas tej modlitwy powiedzieli: „Nikolo, no dzisiaj nie do końca okazałem ci miłość, przepraszam cię za to”. „Danielu, może nie do końca dzisiaj byłam wobec ciebie taka czy taka, przepraszam cię za to”. Idziecie pogodzeni spać, albo nie spać, nie wiem, co tam będziecie robić. Z czegoś dzieci się biorą, tak? Więc, moi drodzy, pamiętajcie o tym, że macie być wpatrzeni w Pana Boga, w ołtarz. Tu dokonuje się za chwilę ofiara bezkrwawa. Tu się spożywa Ciało Chrystusa, które jest zadatkiem życia wiecznego. Jeżeli przyjdą kryzysy – a przyjdą, wszędzie, w kapłaństwie, małżeństwie, wszędzie kryzysy przychodzą – to pamiętajcie, dokąd wracać: do źródła. Święty Jan Paweł II w swoim **Tryptyku** napisał: „Idźcie do źródła, źródło, gdzie jesteś, o źródło?”. Trzeba wracać do źródła, sobie przypomnieć, co było na początku. A na początku było: > „Ślubuję tobie miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. I tak mi dopomóż, Panie Boże Wszechmogący”. Gdyby wszyscy tak traktowali przysięgę małżeńską, nie byłoby małżeństw, które się rozpadły. Nie byłoby zniszczonych związków małżeńskich, sakramentalnych, zniszczonych rodzin. Nie byłoby cierpiących dzieci przez to. Gdyby poważnie traktowano: „biorę ciebie, ślubuję tobie na dobre i na złe, mamy kryzys, owszem, ale idziemy do źródła”, przy którym składaliśmy sobie ślubowanie wobec Boga. I nie ma siły, żeby się nie pojednać, żeby nie uporządkować swojego życia. Pamiętajcie o tym. Przecież ja nie życzę wam jakichś tam kryzysów, ale mogą być, normalne. Przez te kryzysy też się jakoś dojrzewa. Jak to ktoś pięknie powiedział: nie jest problemem, że są trudności. Problemem jest to, jak je przeżywamy i z kim je przeżywamy. I słyszeliście przed chwilą przepiękny fragment Ewangelii według świętego Mateusza właśnie o budowaniu na skale. Nie ten, który mówi: „Panie, Panie”, wejdzie do królestwa niebieskiego. Można wspaniale mówić: „Panie Boże, kocham Cię”, „kocham Cię, żono”, „kocham Cię, mężu” i nic z tego nie wynika. Daj Boże, żeby sto razy dziennie ci mówił, że cię kocha, daj Boże. Ale chciej, żeby przynajmniej raz dziennie ci pokazał, że cię kocha. I odwrotnie. Bo można mówić tysiąc razy: „kocham, kocham”, zależy, co się chce, co chcę osiągnąć. „Kocham cię”, zwłaszcza przy wypłacie, tak? Ale przynajmniej raz dziennie, daj Boże cały czas, pokaż mi, że mnie kochasz. Co to znaczy, jak mi mówisz: „kocham cię”? Co to znaczy, co ja mam przez to rozumieć? Że jestem bezpieczna? Że chcesz mojego dobra? I odwrotnie: że mnie nie zostawisz, że mnie nie zdradzisz? No tak, tak? To, że mówię: „kocham”, to znaczy to, że będę ci wierny, wierna do końca życia. I że nawet gdybym zachwiał się przez moment, to to, co powiedziałem przed chwilą: wróćcie do źródła. Porządna spowiedź, Komunia święta, modlitwa, a może czasami trzeba jakiejś mediacji małżeńskiej, czasami trzeba pomocy z zewnątrz – i tak bywa. Nie odsuwajcie się całkowicie od rodziców. Oczywiście, wy tworzycie, jesteście dla siebie najważniejsi za chwilę, ale czasami warto posłuchać tego, co rodzice mówią, bo są doświadczeni. Są doświadczeni. Oczywiście, wy będziecie podejmować decyzje, ale nie jesteście na tyle mądrzy jeszcze, nie macie tylu doświadczeń, co właśnie rodzice. Dlatego warto czasami posłuchać, co oni na ten temat mają do powiedzenia, a co zrobicie, to już od was zależy, ale posłuchać warto. Szanujcie ich, bądźcie im wdzięczni. Wychowali was tak, jak potrafili, dali wam to, co potrafili. Tak? I właśnie Chrystus mówi o tym, żeby budować dom na skale, nie na piasku. Skałą jest właśnie życie Ewangelią, życie sakramentami świętymi. Przyjdą wichry, nawałnice będą uderzały w ten dom, ale on nie runie, bo na Chrystusie jest zbudowany. A jeżeli się dom rozwalił, czyli małżeństwo, to znaczy, że był budowany na piasku, a nie na skale. Zobaczcie, jaka z tego mądrość płynie: fundament. Budowałeś dom już? Nie budowałeś, ale być może będziesz budował kiedyś. Zobacz, najwięcej wysiłku, pracy i czasem pieniędzy wrzucamy w fundament, a później go zasypujemy piachem. Nie widać go praktycznie, ale on stanowi o całości domu. Fundament, który wynieśliście z domu swojego, tak? To jest ta podstawa, na której macie budować swój dom, ale w oparciu o miłość Pana Boga. Dlatego, Danielu, Nikolo, bardzo wam tego życzę. Żebyście nie tylko wytrwali, jak to w wojsku u nas mawiano: „wytrwać to można wisząc na szelkach w szafie, czekając na rezerwę”, ale żebyście przynosili piękny owoc. Owoc waszej miłości. Nie tylko w postaci ilości tam dzieci – ile wy planujecie, ile Pan Bóg zaplanuje, nie wiem – ale owoc waszej wiary, żebyście byli dla innych, i to dzisiaj zwłaszcza ludzi młodych, przykładem, że można. Że można żyć po Bożemu, można żyć z Panem Bogiem i być szczęśliwym. Nie słuchajcie tego, co świat mówi. Świat krzyczy: „idźcie na luzie”, jak to się mówi, „róbcie, co chcecie”. Nie. Człowiek wiary ma konkretnie postępować. Masz być konkretnym facetem, dojrzałym, żeby ona była bezpieczna przy tobie, czuła się bezpieczna. Masz konkretnie podejmować decyzje, żeby on czuł się też bezpieczny przy tobie, żebyście dla siebie byli bezpieczeństwem, pokojem, miłością, radością. I żeby inni, patrząc na was, stawiali sobie pytanie: „O, w kogo oni wierzą, że są tacy wspaniali?”. A w Pana Boga wierzymy. To znaczy, że żyjemy sakramentami świętymi, modlitwą, Ewangelią. To znaczy, że żyjemy według Pana Boga. Tego, moi drodzy wszyscy tu obecni, może przy okazji warto przemyśleć też swoje życie. Dzisiaj kierujemy te słowa do narzeczonych, ale jest to słowo kierowane także do każdego z nas. Może warto czasami uderzyć się w klatkę z piersiami i powiedzieć: „Panie Boże, no może do tej pory nie było tak jak trzeba, ale chcę spróbować, chcę zawalczyć. Nie tylko dla siebie, ale też dla tych, z którymi żyję na co dzień. Żeby inni poczuli się przy mnie bezpieczni, kochani, zauważeni”. To jest wyraz szacunku do siebie nawzajem. Tylko tego wam życzę, moi drodzy. I co dalej, chcecie być razem? Tak? No to zapraszam tu bliżej ołtarza, żebyście wobec Boga, Kościoła wypowiedzieli swoje sakramentalne „tak”. Odważnie, tutaj przed klęcznik przyjdźcie.
📖 Otwórz dedykowaną podstronę kazania →

Twórcy i partnerzy

Venus Blue
Miejsce wesela
Venus Blue
Józefów
LaFesta DJ
dj
LaFesta DJ
TROWEDDINGSTUDIO Logo
Film ślubny
TROWEDDINGSTUDIO

Inne historie ślubne

Zobacz wszystkie →
Film ślubny Weronika i Marcin
▶
Październik 2026
Weronika i Marcin
🏰 Dworek na Wodoktach 📸 Jabłoński Fotografia 🎵 Radek Florczak – Wodzirej Art
Film ślubny Julia i Kajetan
▶
Wrzesień 2026
Julia i Kajetan
🏰 Pastelove Pola
Film ślubny Karolina i Adrian
▶
Wrzesień 2026
Karolina i Adrian
🏰 Willa Emilianów 📸 Paweł Kamionka Fotografia

Planujecie własny ślub i wesele?

Zadbajcie o to, by Wasze wspomnienia zostały uwiecznione w kinowej jakości. Sprawdźcie nasze pakiety filmowe oraz zapytajcie o dostępność terminu w kalendarzu TROWEDDINGSTUDIO.

Zobacz ofertę i pakiety filmów → Sprawdź dostępność terminu →