Usiądźcie na chwilę. Postaram się, żeby zbyt długo nie było. Tę Ewangelię niektórzy z was, szanowni goście, słyszeliście z moich ust na liturgiach ślubnych już nie po raz pierwszy, bo widzę wiele znajomych twarzy. Powoli czuję się jak wśród swoich wśród was, bo już nie raz spotkaliśmy się i ta Ewangelia i na ślubie Bianki, i na ślubie Daniela się pojawiła, i jeszcze na ślubie kilku innych osób, więc nie mogło być inaczej, żeby ta Ewangelia nie pojawiła się dzisiaj.
Ale za każdym razem staram się skupić na czymś innym i dziś chciałbym, żebyśmy się zastanowili, co mamy najcenniejszego w życiu. Mówi się: co jest najcenniejszego w życiu? No wiadomo, powie ktoś - zdrowie. Oczywiście, jest ważne. Pieniądze? No jak ktoś jest materialistą, to też powie, że kasa też jest ważna. Co mamy najcenniejszego w życiu? Siebie. A oprócz tego, że najcenniejszego w życiu mamy siebie, to najcenniejszym w życiu jest czas.
Bo ja dzisiaj patrzę na was, patrzę na Mateusza i widzę, jak ten czas szybko biegnie. Nie tak dawno, mnie się wydaje, to było dwa, trzy lata temu. Pamiętam, jak przyszedł taki czwartoklasista w skautowskiej czapeczce na pierwszą zbiórkę ministrantów. I tu też można całą historię z tego powiedzieć, bo mówi się też o tym, że w życiu mamy wiele przypadków. A ja twierdzę, że w życiu nie ma przypadków. Wszystko dzieje się po coś. Wszystko ma swój cel.
I niestety ten młody człowiek popełnił swój życiowy błąd, bo poszedł do mnie do spowiedzi i skończyło się to tym, że poszedłem za nim na Pólko Lubelskie i zapytałem go, dlaczego nie jest ministrantem. I wtedy zobowiązał się, że będzie. I przyszedł. Tutaj Marcin go przyprowadził, przywiózł na tę zbiórkę i jak już przyszedł, tak pozostał.
I ten czas zaowocował tym, że dzisiaj patrzę na Mateusza czasem jak na brata, czasem jak na syna. Ale na tym się nie będę skupiać, bo ma być radośnie. Więc mamy najważniejszy czas w życiu. Kiedy zsumujemy sobie różne sytuacje w naszym życiu, to warto zastanowić się, jakich chwil jest więcej w tym życiu. Po co to wszystko, co tworzymy wokół siebie - po co to wszystko jest? Czy to wszystko daje mi szczęście?
Bo człowiek w życiu chce być szczęśliwy. I jest szczęśliwy wtedy, kiedy ma czas na to, co w życiu ma być najważniejsze. Bóg ma być na pierwszym miejscu. Kiedyś Mateusz powiedziałeś, że zostaniesz księdzem, ale spotkałeś Paulinę i ja się bardzo z tego cieszę, bo wniosła mnóstwo radości w twoje życie. Ja cały czas z podziwem patrzę na jej wiecznie uśmiechniętą twarz i to, jak wnosi w twoje życie dużo radości.
I do tego wszystkiego, co jest - do tego czasu, do tego szczęścia, do tych wspólnych chwil - trzeba dołożyć jeszcze bliskość z Panem Bogiem. Pan Jezus w dzisiejszej Ewangelii też poświęcił swój czas. Poświęcił swój czas, bo przyszedł na to wesele w Kanie Galilejskiej. Mógł nie przyjść, goście też zawsze stoją przed wyborem: można przyjść, można nie przyjść, wolny wybór. Pan Jezus na to wesele przyszedł i stało się coś niezwykłego. Uratował tych dwoje młodych ludzi przed obmową. Tak jak już to mówiłem, co to za wesele, na którym zabraknie czegokolwiek, zabraknie wina, to jest totalna klapa. Ale poświęcił swój czas.
I kiedy w waszym życiu będziecie przeżywać różnego rodzaju trudne chwile - bo takie jest życie człowieka, ono nie jest ani szare, ani czarne, ani białe, ono ma różne momenty: są momenty wzlotów, są momenty upadków - to wracajcie do tego czasu. I chciałbym, żebyście dzisiaj mocno zastanowili się przez chwilę w czasie tej mszy świętej, jakie dzisiaj uczucia wam towarzyszą.
Paulino, za co kochasz Mateusza? Nie będę cię kazał odpytywać, stresu wystarczy wam. Mateuszu, zastanów się, za co kochasz Paulinę. Co was połączyło? Wiem, że przeżyliście w swoim narzeczeństwie, w swoim chodzeniu ze sobą też różne chwile. I było dobrze, czasem było źle, ale udało wam się to wszystko pokonać, bo coś was połączyło.
*(Chwila uśmiechu i żartu z parą młodych)*
A dobra, jak się pokłóciliście, to nawet na pielgrzymkę poszedłeś? No tak, to prawda. Ale to też pokazuje, że w twoim życiu, Mateuszu, też Pan Bóg jednak jakiś wpływ miał. Dlatego warto też wracać właśnie do tej chwili, do tego dzisiejszego dnia, do tych wszystkich pięknych uczuć, które was połączyły, żeby móc to później w życiu wspólnie pokonać. Możecie sobie nawet zapisać gdzieś te uczucia, które wam dzisiaj towarzyszą, żeby w momencie kryzysu, kiedy będzie źle, móc do nich wracać i przypominać sobie, co was w tym wszystkim połączyło. Dlaczego tu jesteście. Jesteście tu dzisiaj, żeby przed Panem Bogiem ślubować, że zostaniecie ze sobą do końca waszych dni jako mąż i żona - na zawsze, do końca. Nie ma odwrotu. Jesteście tego świadomi, tak? To dobrze. Bo już po tej liturgii nie będzie odwrotu.
Trzeba mieć czas. Trzeba mieć drugą osobę. W życiu nie ma przypadków. I pielęgnujcie te wszystkie uczucia, które was dzisiaj tutaj przed ten ołtarz przyprowadziły. Amen.